blog Justyny i Moniki
HISTORIE

Trzyczęściowy cykl przedstawiający historie powstania niektórych przebojów Czerwonych Gitar:


Część I - 10 piosenek

Część II - 10 piosenek

Część III - 11 piosenek

PLAYLISTY

Zestawienia 10 przebojów Czerwonych Gitar na każdą porę roku:

1. Wiosna
2. Lato
3. Jesień
4. Zima
STATYSTYKA
stat4u

W niedzielę – 4 września – Czerwone Gitary odwiedziły południe Polski, a dokładniej miejscowość Wygiełzów. Na koncercie obecny był również Janusz Cholewa, który postanowił podzielić się swoimi spostrzeżeniami i wrażeniami z występu.

Panie Januszu, dziękujemy za pamięć o sympatykach zespołu, odwiedzających bloga i tak wyczerpującą relację!

Poniżej tekst, który otrzymałyśmy:

„Tym razem Czerwone Gitary były główną atrakcją imprezy plenerowej „Ziemniaczysko pod Lipowcem”, która miała miejsce w dniu 4 września 2016 r. na terenie Muzeum Nadwiślańskiego Parku Etnograficznego w Wygiełzowie (gmina Babice, powiat Chrzanów, województwo małopolskie). Zespół wystąpił na zakończenie Festiwalu tradycji i kultury Krakowiaków Zachodnich, który odbywał się u podnóża ruin zamku Lipowiec, w amfiteatrze zlokalizowanym właśnie na terenie miejscowego skansenu.

Koncert rozpoczął się od piosenki „Historia jednej znajomości”, a jego program zdominowały kompozycje Krzyśka Klenczona. W prezentowanym repertuarze pojawiły się również utwory Jurka Skrzypczyka, Jurasa Kosseli, Marka Kisielińskiego, Darka Olszewskiego czy Arka Wiśniewskiego. Niespodzianką, dla licznie zgromadzonej publiczności, była premiera walczyka „Podajmy sobie ręce”, który swoim klimatem przypomina nieco piosenkę „Niebo z moich stron”. Będzie to zapewne kolejny hicior zespołu.

Ponad pół wieku temu, zakładając najsłynniejszy polski zespół big-beatowy, Juras Kossela marzył o tym, że Czerwone Gitary z czasem przekształcą się w instytucję, w której będą się zatrudniani kolejni pracownicy (muzycy), zajmując miejsce odchodzących, a firma będzie trwała pomimo zachodzących w niej fluktuacji kadrowych. Obserwując to, co się obecnie dzieje w zespole można odnieść wrażenie, że wizja Jurasa powoli zaczyna się spełniać… .  

Podczas koncertu, w składzie grupy mieliśmy bowiem okazję zobaczyć i usłyszeć kolejnych, dwóch nowych, młodych, pochodzących z Łodzi muzyków; Marek Jabłoński grał na drugiej gitarze prowadzącej, a Artur Żurek na instrumentach perkusyjnych. Marek i Artur pokazali się jako wysokiej klasy instrumentaliści i idealnie się wpasowali w manierę wykonawczą Czerwonych Gitar.

Bardzo ciekawym okazał się pomysł gry sekcji rytmicznej z jednoczesnym wykorzystaniem dwóch kompletów instrumentów perkusyjnych: perkusji tradycyjnej i perkusji elektronicznej. Dało to dodatkowe, niesamowite efekty dźwiękowe znakomicie uzupełniając dotychczasowe brzmienie zespołu. W połowie koncertu, Jurek Skrzypczyk, który grał do tej pory na perkusji klasycznej zamienił się miejscami z Arturem Żurkiem i przejął we władanie perkusję elektroniczną. Obydwaj panowie wykazali się prawdziwą wirtuozerią podczas gry na obydwu instrumentach.

W znakomitej formie wokalnej znajdują się Jurcio Skrzypczyk i Mietek Wądołowski, a także młodsi wokaliści Arek Wiśniewski i Darek Olszewski. Zgranie ich głosów daje efekt do złudzenia przypominający wczesne Czerwone Gitary, te pod wodzą Jurasa Kosseli. A że wszyscy są świetnymi instrumentalistami, zespół wyróżnia się świeżością, radością i perfekcyjnym wykonaniem swoich produkcji. Słucha się tego z wielką przyjemnością i niewątpliwą satysfakcją z pozyskanych doznań.      

Niestety, wśród występujących na scenie nie było tym razem Jurasa Kosseli. Stan zdrowia nie pozwala Mu na uczestnictwo w koncertach, ale w trakcie imprezy, przy każdej nadarzającej się okazji, zarówno zespół, jak i zgromadzona publiczność żywo i serdecznie reagowali na każde wspomnienie o Nim.

Tak gorącego przyjęcia, z jakim Czerwone Gitary spotkały się w Wygiełzowie, zespół z pewnością się nie spodziewał. Amfiteatr i jego okolice były szczelnie wypełnione spontanicznie reagującą publicznością, która wspólnie z zespołem bardzo czysto odśpiewała wszystkie zaprezentowane piosenki. Ponad tysięczny chór towarzyszył grupie bez żadnych dodatkowych zachęt, a każdy utwór kończył się żywym aplauzem. Co ciekawe, bardzo gorąco były przyjmowane nie tylko piosenki z najlepszego okresu „beatlesowskiego”, ale także utwory współczesne, pochodzące z trzech ostatnich płyt Czerwonych Gitar. Widzowie podkreślali, że nowe kompozycje w niczym nie ustępują tym starszym. Wiele osób, które z produkcjami zespołu spotykali się okazjonalne było zaskoczonym wysokim poziomem wykonawczym  i rockowym charakterem prezentowanych aranżacji. Na koniec, przy wtórze niegasnących oklasków Czerwone Gitary usłyszały gromkie „dziękujemy” i spontaniczne „sto lat”. Muzycy nie kryli wzruszenia…

Wielka szkoda, że takich koncertów, jak ten w Wygiełzowie nie oglądają osoby decydujące o doborze repertuaru rozrywkowego w radio, czy telewizji, gdzie współczesne Czerwone Gitary są praktycznie nieobecne.”

Janusz Cholewa

One Response to „Czerwone Gitary na Ziemniaczysku” – relacja Janusza Cholewy

  • Czerwone Gitary idą ze mną przez życie od lat przeszło pięćdziesięciu…
    Pierwszy raz usłyszałem muzyków CG na próbach jeszcze pod inną chyba nazwą w klubie czy remizie U Sołtysa na tzw. Kolonijkach w Gdańsku…Może ktoś to jeszcze pamięta…?
    Później koncerty w hali Stoczni,Non Stop,polowanie na autografy przed Grand Hotelem w Sopocie…i muzyka towarzysząca mi do dziś.
    Kiedy powracam wspomnieniami do minionych dziesięcioleci zawsze słucham Czerwonych Gitar…Spacer dziką plażą…Matura…Historia jednej znajomości… Stracić kogoś…Anna Maria i wiele,wiele innych utworów z którymi związane są wspomnienia,nie tylko moje.
    I tak już pozostanie,bowiem historia zapisana przez Czerwone Gitary to historia mojego pokolenia,ale również następnej generacji fanów tego wyjątkowego zjawiska jakim był i jest zespół Czerwone Gitary…
    Włodek S. – Gdańsk

ARCHIWUM