blog Justyny i Moniki

relacja

Z uwagi na to, że sytuacja nadal nie jest unormowana, niektóre miasta nie zdecydowały się na organizację plenerowego koncertu sylwestrowego. Jednym z miejsc, które odważyło się huczniej – choć z zgodnie obowiązującymi obostrzeniami – pożegnać mijający 2021 rok, było nadmorskie Mielno. Gwiazdą imprezy sylwestrowej na deptaku przy ul. Kościuszki były Czerwone Gitary.

Wyjazd na koncert do Mielna był dość spontaniczną decyzją :-) Choć od samego rana na Wybrzeżu pogoda była nieco wietrzna i deszczowa, wieczorem nieco się polepszyła. Koncert Czerwonych Gitar, zgodnie z zapowiedziami, rozpoczął się ok. 22:30 utworem „Trzecia miłość – żagle”. Mielno bardzo ciepło przyjęło zespół. Wielopokoleniowa publiczność chętnie tańczyła i wraz z zespołem śpiewała takie hity jak: „Takie ładne oczy”, „Powiedz stary, gdzieś Ty był”, „Nie zadzieraj nosa”, „Dozwolone od lat 18” czy „Senny szept”. Nawet gdy do północy pozostało już niewiele czasu, publiczność nie pozwoliła zejść zespołowi tak szybko ze sceny. Na bis rozbrzmiały jeszcze „Matura” oraz „Ciągle pada”. Zostawienie tej piosenki na sam koniec chyba było dobrym pomysłem – uchroniło nas wszystkich przed deszczem w trakcie występu ;-)

Podobno jaki Sylwester taki cały rok. Mamy nadzieję, że występ Czerwonych Gitar w ostatni dzień roku jest dobrą „wróżbą” na nowy 2022 rok. Niech będzie on dla Zespołu i nas wszystkich muzyczno – koncertowy! :-)

Poniżej kilka naszych zdjęć:

Fot. blog.czerwonegitary.pl

A tu inne relacje:

„Platynowy Koncert” z okazji 55-lecia Czerwonych Gitar miał odbyć się w marcu br., jednak sytuacja epidemiczna w kraju spowodowała, że obchody jubileuszu musiały zostać przełożone na 27 października. Dziś sytuacja nadal nie jest ustabilizowana, jednak na szczęście koncert – a właściwie koncerty – doszły do skutku!

Wczoraj w gdańskiej Filharmonii Bałtyckiej fani Czerwonych Gitar mogli dwukrotnie świętować z zespołem jego 55-lecie. Pierwszy koncert odbył się o godz. 17:00, a drugi o 20:00. Ze względu na wprowadzone obostrzenia na widowni zajętych mogło być tylko 25% miejsc, jednak taka „kameralność” występów, w niczym nie przeszkadzała. Reakcje publiczności były – jak zawsze – żywe i spontaniczne. Zanim na scenę wkroczyła piątka muzyków – Jerzy Skrzypczyk, Mieczysław Wądołowski, Arkadiusz Wiśniewski, Dariusz Olszewski i Marek Jabłoński – fani mogli obejrzeć 11-minutowy film o historii zespołu.

Zespół przygotował na ten wieczór bogaty repertuar. Koncert rozpoczęła piosenka „Trzecia miłość – żagle”, a po niej publiczność mogła posłuchać bloku piosenek. Kolejnym akcentem było zaprezentowanie pięciu piosenek skomponowanych przez Krzysztofa Klenczona – śpiewanych podczas poświęconych mu „Koncertów Wspomnień”. Były to: „Wróćmy na jeziora”, „Biały krzyż”, „Jesień idzie przez park”, „Pluszowe niedźwiadki” i „Rok z kapryśną dziewczyną”. Nie zabrakło też oczywiście piosenek z ostatnich dwóch dekad: „Sennego szeptu” , „Lecz tylko na chwilę”, „Tak jak wtedy” oraz „Czerwonej Gitary”. Posłuchać mogliśmy również kompozycji Seweryna Krajewskiego. Do wykonania pięciu z nich zaproszony został Marcin Niewęgłowski – współpracujący z Czerwonymi Gitarami w latach 2014-2016. Wykonał on piosenki: „Nie jesteś sama”, „Była to głupia miłość”, „Anna Maria”, „Nie spoczniemy” oraz „Niebo z moich stron” (na bis). Oczywiście podczas koncertu nie zabrakło jeszcze takich hitów jak „Ciągle pada”, „Tak bardzo się starałem”, „Nie zadzieraj nosa”, „10 w skali Beauforta”, „Baw się razem z nami”, „Matura” (na bis) i innych. Chyba każdy fan mógł być usatysfakcjonowany doborem repertuaru na ten wyjątkowy koncert :-)

Teraz życzymy Zespołowi i wszystkim Fanom żebyśmy jak najszybciej mogli spotkać się ponownie na jakimś koncercie!

Poniżej kilka zdjęć:

Fot. blog.czerwonegitary.pl

W miniony czwartek – 27 kwietnia – w gdyńskim klubie „Ucho” odbył się koncert poświęcony pamięci Jerzego Koseli. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć (link do galerii poniżej) oraz przeczytania relacji autorstwa Zbigniewa Michalskiego:

 

„Czwarty NonSTOP”

 

Juras Kosela miał niewątpliwie filozoficzny ogląd świata. Ciekawe więc jak on zinterpretowałby, wydarzenia z 27 kwietnia 2017 roku, w jego ukochanej Gdyni (wszystkie w pobliżu magicznego Skweru Kościuszki). Koncert jemu dedykowany, odbył się w klubie „Ucho” na ulicy… Świętego Piotra. Niedaleko stamtąd na Placu Kaszubskim, efektowny pokaz świateł i akrobatycznych popisów zapowiadał otwarcie fontanny, a tuż obok klubu, wraz z pływającym dokiem Stoczni Remontowej „Nauta ” zatonął norweski statek Hordafor V
 
…jednak te ponad 200 osób, przyszło właśnie tylko dla Jurka Koseli, aby raz jeszcze powrócić do lat jego i… swojej młodości. Szczególnie z powodu tej muzyki, która od końca lat 50., zawładnęła sercami młodych gdynian i z czasem wszystkich Polaków. Od śmierci Jurasa minęło tak niewiele czasu, wspomnienia i ból jakże są świeże.
Grupa NonSTOP, a był to jej premierowy występ przed publicznością, postanowiła nawiązać nazwą i rytmami, do tego co tak aktualne nadal, w sercach fanów big beatu. Sopocki Non Stop to przecież Mekka polskiego rock’n’rolla, począwszy od tego pierwszego, przy Molo w 1961 roku, poprzez najsławniejszy na ulicy Drzymały, aż po trzeci przy stacji Sopot Wyścigi. Chcą grać repertuar z dorobku grupy Rhythm and Blues, Pięciolinie, Czerwone Gitary, nie stroniąc od innych kolorowych zespołów takich jak Czerwono- Czarni, Niebiesko Czarni i innych. Adam Jarzębiński i Agnieszka Łabuda-Wiatr, witając publiczność klubu „Ucho”, przedstawiali krok po kroku muzyków zespołu: Dariusz Wiśniewski (basista lider i kierownictwo całości), Agnieszka Sobczyk (gitara – piękne duże rezonansowe pudło), Krzysztof Kamiński „Power” (perkusja), Sebastian Ślusarczyk (klawisze), Maciej Walewski (gitara) i Szymon Zawodny (saksofon altowy). Muzycy to absolwenci uczelni muzycznych, często z ciekawym już indywidualnym dorobkiem artystycznym, z konkursowymi nagrodami włącznie. Młodzi, lecz nie nowicjusze, przywitali nas bardzo stosowną kompozycją Wiesława Bernolaka „Non Stop”, kiedyś w repertuarze Czerwono-Czarnych.

„Ucho” pełne big beatu

 

Od 18:30, przez nieomal trzy godziny NonSTOP i jego wokaliści, raczyli nas big beatem czystej wody, z repertuaru całej polskiej czołówki z lat 60. Utwory Heleny Majdaniec, Kasi Sobczyk, Karin Stanek, Ludmiły Jakubczak, Marka Tarnowskiego, Macieja Kossowskiego, Polan, Skaldów, Krzysztofa Klenczona, Seweryna Krajewskiego, Czesława Niemena, Stana Borysa, Czerwonych Gitar śpiewali: Zuzia Wittbrodt (lat 16), Anna Brzeska, Justyna Hajdamach, Weronika Landowska, Alan Wittbrodt (lat 18), Paweł Pochyluk – młodzi, pełni werwy i tego rock’n’rollowego drive’u! Od śpiewania nie uchylili się również prowadzący koncert, czyli Agnieszka Łabuda-Wiatr (kilkakrotnie!) oraz Adam Jarzębiński w nieśmiertelnym standardzie, „When The Saints Go Marchin In” z Markiem Tarnowskim w tle, oraz w roli bosmana w piosence „10 w  skali Beauforta”!

 

Historia jednej znajomości

 

Premierowy koncert grupy NonSTOP, dedykowany był Jurkowi Koseli, tak ważnego, w muzycznej historii, nie tylko gdyńskiej.
Na sali w roli gościa honorowego małżonka Jurka, Jana Kras-Kosela – powitana entuzjastycznie. Kiedyś wraz z Jurkiem, w jego zespole Perpetum Mobile i jako jedna z pierwszych polskich didżejek! Adam przypomniał wzruszające chwile z okresu matury Jurka Koseli, jego granie z innym legendarnym gdynianinem Markiem Tarnowskim. Opowiedział jak to Juras Kosela prawie zagrał na basie w kultowym Rhythm and Bluesie. Oczywiście nie sposób było przemilczeć i zasług Jurka dla powstania grup Niebiesko-Czarni, Pięciolinie i szczególnie Czerwone Gitary.

 

Finał

 

Wielki finał z Janą Kras-Koselą i wszystkimi artystami (i zgromadzoną publicznością, tą na parterze i na balkonie!) to zbiorowe odśpiewanie jurkowego hymnu, z repertuaru Czerwonych Gitar, oczywiście „Historii jednej znajomości”. Może dopiero teraz do wielu ludzi dociera fenomen osobowości i dokonań Jurka Koseli – cóż lepiej późno niż wcale… Podobno muzycy grupy NonSTOP, już pracują pod kierownictwem Agnieszki Łabudy-Wiatr i Dariusza Wiśniewskiego, nad specjalnym programem złożonym z tych znanych, jak również zupełnie jeszcze nie słyszanych, kompozycji Jurasa Koseli – kompozytora, tekściarza, wspaniałego organizatora i nowatora, również filozofa. Zapytałem lidera grupy Darka Wiśniewskiego, czy nie obawia się, że złożona z takich wybitnych indywidualności grupa NonSTOP nie wytrzyma próby czasu? Darek, podobnie jak Agnieszka i Adam, są optymistami. Pozostaje więc zakończyć starogdyńskim tak trzymać! i niech żyje rock’n’roll!
Zbigniew Michalski

Gdyby prześledzić trasy koncertowe Czerwonych Gitar chociażby 10 lat wstecz, to można wywnioskować, że miastem, które często zaprasza zespół jest m.in. Bydgoszcz. Mamy nadzieję, że świadczy to o tym, że w tym mieście mieszka wielu sympatyków grupy :) Przypomnijmy, że w 2006r. Czerwone Gitary wystąpiły w bydgoskim amfiteatrze Zawiszy, a po czterech latach – w 2010r. – w Hali Łuczniczka. Kolejny koncert odbył się dwa lata później – w 2012r. hity zespołu rozbrzmiewały w Operze Nova, a w 2013r. w kinoteatrze Adria. Czerwone Gitary świętowały również swoje 50-lecie z bydgoszczanami, występując w 2015r. w Filharmonii Pomorskiej. Na kolejny koncert fani z Bydgoszczy nie musieli długo czekać, gdyż wczoraj – 13 października – Czerwone Gitary po roku znów zawitały ze swoimi przebojami do bydgoskiej filharmonii. Występ rozpoczął się punktualnie o godz. 20:00. Zespół zaprezentował repertuar składający się z piosenek starszych, nowych i najnowszych: muzycy przypomnieli bowiem największe hity takie jak: „Kwiaty we włosach”, „10 w skali Beauforta” czy „Nikt na świecie nie wie”, nie zabrakło też utworów z płyty „Jeszcze raz” oraz premierowego wykonania w Bydgoszczy utworu „Podajmy sobie ręce”. Występ zakończył się podwójnym bisem – „Maturą” oraz ponownym wspólnym walcem do najnowszej piosenki. Po koncercie w foyer filharmonii odbyło się tradycyjne spotkanie zespołu z sympatykami. Muzycy do „ostatniego” fana podpisywali płyty i pozowali do zdjęć.

Dziękujemy zespołowi za nasze 6-te „bydgoskie spotkanie”! Dziękujemy również organizatorom, czyli Agencji „Impresariat” z Gniezna.

Dla przypomnienia każda data koncertu w tekście posta zawiera link do naszej relacji z danego występu…

…a poniżej kilka naszych zdjęć z wczoraj:


Prosimy nie kopiować i nie rozpowszechniać zdjęć bez zgody autorek

W niedzielę – 4 września – Czerwone Gitary odwiedziły południe Polski, a dokładniej miejscowość Wygiełzów. Na koncercie obecny był również Janusz Cholewa, który postanowił podzielić się swoimi spostrzeżeniami i wrażeniami z występu.

Panie Januszu, dziękujemy za pamięć o sympatykach zespołu, odwiedzających bloga i tak wyczerpującą relację!

Poniżej tekst, który otrzymałyśmy:

„Tym razem Czerwone Gitary były główną atrakcją imprezy plenerowej „Ziemniaczysko pod Lipowcem”, która miała miejsce w dniu 4 września 2016 r. na terenie Muzeum Nadwiślańskiego Parku Etnograficznego w Wygiełzowie (gmina Babice, powiat Chrzanów, województwo małopolskie). Zespół wystąpił na zakończenie Festiwalu tradycji i kultury Krakowiaków Zachodnich, który odbywał się u podnóża ruin zamku Lipowiec, w amfiteatrze zlokalizowanym właśnie na terenie miejscowego skansenu.

Koncert rozpoczął się od piosenki „Historia jednej znajomości”, a jego program zdominowały kompozycje Krzyśka Klenczona. W prezentowanym repertuarze pojawiły się również utwory Jurka Skrzypczyka, Jurasa Kosseli, Marka Kisielińskiego, Darka Olszewskiego czy Arka Wiśniewskiego. Niespodzianką, dla licznie zgromadzonej publiczności, była premiera walczyka „Podajmy sobie ręce”, który swoim klimatem przypomina nieco piosenkę „Niebo z moich stron”. Będzie to zapewne kolejny hicior zespołu.

Ponad pół wieku temu, zakładając najsłynniejszy polski zespół big-beatowy, Juras Kossela marzył o tym, że Czerwone Gitary z czasem przekształcą się w instytucję, w której będą się zatrudniani kolejni pracownicy (muzycy), zajmując miejsce odchodzących, a firma będzie trwała pomimo zachodzących w niej fluktuacji kadrowych. Obserwując to, co się obecnie dzieje w zespole można odnieść wrażenie, że wizja Jurasa powoli zaczyna się spełniać… .  

Podczas koncertu, w składzie grupy mieliśmy bowiem okazję zobaczyć i usłyszeć kolejnych, dwóch nowych, młodych, pochodzących z Łodzi muzyków; Marek Jabłoński grał na drugiej gitarze prowadzącej, a Artur Żurek na instrumentach perkusyjnych. Marek i Artur pokazali się jako wysokiej klasy instrumentaliści i idealnie się wpasowali w manierę wykonawczą Czerwonych Gitar.

Bardzo ciekawym okazał się pomysł gry sekcji rytmicznej z jednoczesnym wykorzystaniem dwóch kompletów instrumentów perkusyjnych: perkusji tradycyjnej i perkusji elektronicznej. Dało to dodatkowe, niesamowite efekty dźwiękowe znakomicie uzupełniając dotychczasowe brzmienie zespołu. W połowie koncertu, Jurek Skrzypczyk, który grał do tej pory na perkusji klasycznej zamienił się miejscami z Arturem Żurkiem i przejął we władanie perkusję elektroniczną. Obydwaj panowie wykazali się prawdziwą wirtuozerią podczas gry na obydwu instrumentach.

W znakomitej formie wokalnej znajdują się Jurcio Skrzypczyk i Mietek Wądołowski, a także młodsi wokaliści Arek Wiśniewski i Darek Olszewski. Zgranie ich głosów daje efekt do złudzenia przypominający wczesne Czerwone Gitary, te pod wodzą Jurasa Kosseli. A że wszyscy są świetnymi instrumentalistami, zespół wyróżnia się świeżością, radością i perfekcyjnym wykonaniem swoich produkcji. Słucha się tego z wielką przyjemnością i niewątpliwą satysfakcją z pozyskanych doznań.      

Niestety, wśród występujących na scenie nie było tym razem Jurasa Kosseli. Stan zdrowia nie pozwala Mu na uczestnictwo w koncertach, ale w trakcie imprezy, przy każdej nadarzającej się okazji, zarówno zespół, jak i zgromadzona publiczność żywo i serdecznie reagowali na każde wspomnienie o Nim.

Tak gorącego przyjęcia, z jakim Czerwone Gitary spotkały się w Wygiełzowie, zespół z pewnością się nie spodziewał. Amfiteatr i jego okolice były szczelnie wypełnione spontanicznie reagującą publicznością, która wspólnie z zespołem bardzo czysto odśpiewała wszystkie zaprezentowane piosenki. Ponad tysięczny chór towarzyszył grupie bez żadnych dodatkowych zachęt, a każdy utwór kończył się żywym aplauzem. Co ciekawe, bardzo gorąco były przyjmowane nie tylko piosenki z najlepszego okresu „beatlesowskiego”, ale także utwory współczesne, pochodzące z trzech ostatnich płyt Czerwonych Gitar. Widzowie podkreślali, że nowe kompozycje w niczym nie ustępują tym starszym. Wiele osób, które z produkcjami zespołu spotykali się okazjonalne było zaskoczonym wysokim poziomem wykonawczym  i rockowym charakterem prezentowanych aranżacji. Na koniec, przy wtórze niegasnących oklasków Czerwone Gitary usłyszały gromkie „dziękujemy” i spontaniczne „sto lat”. Muzycy nie kryli wzruszenia…

Wielka szkoda, że takich koncertów, jak ten w Wygiełzowie nie oglądają osoby decydujące o doborze repertuaru rozrywkowego w radio, czy telewizji, gdzie współczesne Czerwone Gitary są praktycznie nieobecne.”

Janusz Cholewa

ARCHIWUM