blog Justyny i Moniki

15 lipca br., tj. w minioną sobotę, przypadała 75 rocznica urodzin Jerzego Koseli. Z tej okazji w Gdyni i Sopocie odbyło się spotkanie, w którym wzięli udział Jego przyjaciele i fani. Poniżej zamieszczamy tekst oraz zdjęcia, które otrzymałyśmy od Pana Zbigniewa Michalskiego. Autorem zdjęć jest Pan Wiesław Markowski.

„Sia la la la, czyli urodziny w słońcu…”

„Punktualnie o godzinie 12:00, 15 lipca 2017 roku, otoczenie jednego z kolumbariów, na cmentarzu witomińskim w Gdyni, skąpane było w gorących promieniach słońca.

Serdeczne, wzajemne powitania uczestników, a w chwilę potem modlitwa. Wszystko to przy urnie z prochami Jurasa Koseli, w dniu jego symbolicznych 75 urodzin. Przyjaciele, fani nie zapomnieli. Zaraz po modlitewnej zadumie 9 osobowy chór męski odśpiewał „Historię jednej znajomości”. Wszyscy skupieni, ale i rozpromienieni wzruszeniem, bo to przecież szczególny dzień, szczególne miejsce i w hołdzie szczególnemu człowiekowi, zanucone przez Tadeusza Mecweldowskiego, Kazimierza Pardeja, Zbigniewa Szwedę, Jarosława Mackiewicza, Andrzeja Karpałę, Jacka Daszkiewicza, Wiesława Wilczkowiaka, Wiesława Markowskiego i Zbigniewa Michalskiego.
 
Jeszcze chwila wspomnień i 3 wiadomości SMS z pozdrowieniami: od Jurka Skrzypczyka i całego zespołu Czerwone Gitary z trasy koncertowej, od Mirosława Balbuzy i bydgoskiej grupy Żuki, którzy w przeddzień, poświęcili fragment swojego koncertu w Kołobrzegu właśnie Jukowi Koseli, a na koniec pozdrowiła nas i podziękowała za pamięć o Jurku, Jana Kras Kosela.
Nie zapomnieliśmy również  zapalić zniczy na innych grobach tej przepięknej gdyńskiej nekropoli. Odwiedziliśmy miejsca pochówku Janusza Popławskiego, Franciszka Walickiego oraz symboliczną mogiłę Henia Zomerskiego.

Po południu, zaraz po rzęsistym deszczu, ponownie słońce, a my zgodnie z zamierzeniem w Sopocie na ulicy Drzymały, pod legendarnym drugim Non-Stopem, gdzie Czerwone Gitary pod kierownictwem Jurka Koseli, rozpoczęły swoją niepowtarzalną karierę.
Nie mogło więc zabraknąć i tutaj „Historii jednej znajomości”, tym razem w wykonaniu sopockiego ulicznego grajka.
 
Ach jakże brak Jurasa Koseli, Non-Stopu, tamtej muzyki i tamtej młodości, choć morza szum i ptaków śpiew jakby ten sam jak w 1965″.

Zbigniew Michalski w imieniu Przyjaciół i swoim własnym

     
(kliknij w zdjęcie, by je powiększyć)
Fot. Wiesław Markowski

One Response to „Sia la la la, czyli urodziny w słońcu…”

ARCHIWUM