blog Justyny i Moniki

„(…) był zdecydowanie najmodniejszym miejscem w Polsce. Na zimę go zamykano, a bigbitowcy przenosili się do sopockiego Grand Hotelu, gdzie grali tak zwane Five’y, czyli popołudniówki.”

…napisała Maria Szabłowska w swoim muzycznym notesie w najnowszym „Tele Tygodniu”. Mowa oczywiście o sopockim klubie Non Stop – kolebce big bitu, miejscu, w którym królowała muzyka na żywo i w którym rodziła się popularność Czerwonych Gitar:

To było wtedy właściwie jedyne miejsce, gdzie latem występowały największe gwiazdy naszej i zagranicznej muzyki rozrywkowej. Byliśmy tam gospodarzami przez dwa kolejne lata [1965-1966 – przyp.] I dobra opinia o zespole poszła w Polskę.” – wspominał Jerzy Skrzypczyk w jednym z wywiadów („Głos Wielkopolski”)

Non Stop rozpoczął swoją działalność w roku 1961 z inicjatywy Franciszka Walickiego. Na jego scenach oprócz Czerwonych Gitar występowali m.in. Czerwono-Czarni, Niebiesko-Czarni, Breakout, Skaldowie, Trubadurzy, No To Co czy Trzy Korony. Klub działał przez dwie dekady i w tym czasie kilkakrotnie zmieniał swoją siedzibę. W latach 1963-1967 mieścił się przy ul. Drzymały w Sopocie. Dziś jedną ze ścian budynku zdobi mural z wizerunkiem Krzysztofa Klenczona. Odsłonięcie odbyło się w 2011 roku.

Szerszy opis tego wyjątkowego – i dziś już historycznego – miejsca na muzycznej mapie Polski można znaleźć w książce „Motława-Beat. Trójmiejska scena big-beatowa lat 60-tych” autorstwa Romana Stinzinga i Andrzeja Ichy. Pozycja ukazała się na rynku w 2009 roku. A tymczasem zapraszamy Was na bigbitowe wspomnienia do kącika Marii Szabłowskiej:

(kliknij w zdjęcia, by je powiększyć)

 

     
© „Tele Tydzień” nr 3/2016
ARCHIWUM