blog Justyny i Moniki

W numerze Tygodnika Skarżyskiego, który ukazał się w poniedziałek 19 lipca br. opublikowano wywiad, który przeprowadzono z zespołem po koncercie na „Zjeździe Miast” w Skarżysku-Kamiennej (17 lipca). Bardzo dziękujemy Redakcji Tygodnika Skarżyskiego za udostępnienie dla naszego bloga poniższego tekstu:

Rozmowa z członkami legendarnego polskiego zespołu muzycznego

Zagrały Czerwone Gitary

Weekendowy „Zjazd Miast”, który odbył się na stadionie Granatu Skarżysko, przyciągnął tłumy mieszkańców Skarżyska, Starachowic i Ostrowca Św. Atrakcji było bez liku, lecz bez wątpienia największym wydarzeniem imprezy, był koncert „Czerwonych Gitar”.
Doskonale znane przez wszystkich piosenki „Nie zadzieraj nosa”, „Takie ładne oczy”, czy „Dozwolone od lat 18” sprawiły, że wśród widowni zgromadzonej na stadionie przy ul. Słonecznej zapanowało „10 w skali Beauforta”! Po znakomitym występie, muzycy udzieli wywiadu specjalnie dla Czytelników TYGODNIKA Skarżyskiego.

Łukasz Wisowaty, TYGODNIK: Jak Wam się grało przed skarżyską publicznością?

Zespół: – Warunki były troszkę specyficzne, ponieważ trybuny na których siedziała znaczna cześć publiki były troszkę daleko, jednakże mnóstwo osób i to głównie młodych, bawiło się również przed sceną. Zresztą to jest domena młodzieży, że potrafią stworzyć taką spontaniczną atmosferę. Grało nam się jednak znakomicie, widownia pomagała nam śpiewać wiele piosenek, generalnie świetny koncert.

Marek Kisieliński: – Rzeczywiście występ przed skarżyską publicznością był ogromną przyjemnością, ale muszę też przyznać, że wchodziłem na scenę głodny, a schodziłem z niej maksymalnie najedzony, bowiem chyba jeszcze nigdy nie jadłem tylu komarów co dziś (śmiech).

To nie jest Wasz pierwszy występ w Skarżysku?

Jerzy Skrzypczyk: – Oj, trudno jest tu silić się, by dokładnie zliczyć te występy, ale przez te 45 lat, przynajmniej kilka razy gościliśmy już tutaj z koncertami.

Nie koniecznie jednak w tym samym składzie. Muzycy Czerwonych Gitar wielokrotnie się zmieniali. Opowiedzcie pokrótce, jak wyglądała Wasza historia?

J.S.: – Pierwszym etapem „Czerwonych Gitar” był zespół „Pięciolinie”. Była to grupa skazana z góry na porażkę, lecz chodziło w nim głównie o to, by wyselekcjonować muzyków, którzy później stworzą zawodowy zespół. Teraz nazywa się to casting, wówczas był to nabór. Tym sposobem 3 stycznia 1965 roku powstały „Czerwone Gitary” z muzykami: Krzysztofem Klenczonem, Jurkiem Koselą, Bernard Dornowski, Heniek Zomerski i mną. Ten skład przetrwał rok czasu, a potem za Henia Zomerskiego przyszedł do nas Seweryn Krajewski. W latach 1967-71 przeżywaliśmy jakby największy rozkwit, wówczas niemal każdy nasz utwór stawał się hitem. Otrzymaliśmy wtedy „MIDEM” w Cannes, przyznawane za największą liczbę sprzedanych płyt w kraju. Takie samo trofeum otrzymali wtedy „The Beatles”.Ta mocna pozycja Czerwonych Gitar na rynku muzycznym trwała do czasu odejścia z zespołu Krzyśka Klenczona. Później koncertowaliśmy sporo na terenie Związku Radzieckiego oraz NRD. Kolejnym istotnym momentem było w 1997 r. odejście Seweryna Krajewskiego. Wtedy rozpoczął się napływ młodych muzyków, takich jak grający z nami obecnie Marek Kisieliński i Arek Wiśniewski.

Mimo tych zmian personalnych i aż 45-lat na polskiej scenie muzycznej, Wasze piosenki wciąż są bardzo znane…

J.S.:- Właśnie jedną z ogromnych zalet Czerwonych Gitar jest to, że grana przez nas muzyka jest wielopokoleniowa. Piosenki zresztą są młodzieżowe, bo przecież każdy przeżywa maturę, czy pierwszą miłość. Śpiewamy o ludziach i dla ludzi. To niezwykle miłe uczucie, gdy widzi się, że popularność jest nieprzemijająca. I chociaż media nie rozpieszczają nas specjalnie, to jednak młodzi ludzie znają nasze piosenki, pewnie za sprawą swoich rodziców.

Nie jest jednak tak, że te stare hity, przyćmiewają nowe piosenki, które staracie się teraz promować?

J.S.: – Zgadza się, ale proszę zwrócić uwagę, że żadnemu wykonawcy z lat 60-tych czy 70-tych, nie udało się wylansować nic takiego, co przyćmiłoby te stare, największe przeboje.

Jakie plany na najbliższą przyszłość?

Arkadiusz Wiśniewski:- Do końca września gramy w każdy piątek, sobotę i niedzielę w Polsce. Mamy też zaplanowane trzy występy w Niemczech.

I na koniec kilka słów dla naszych Czytelników…

Zespół: – Dla Czytelników TYGODNIKA SKARŻYSKIEGO wszystkiego co najlepsze od zespołu Czerwone Gitary!

Rozmawiał Łukasz Wisowaty

ARCHIWUM